Taką oto słyszałem historię od pewnej babci z Podłęża, na której to się podobno wychowywała. Jechał król z polowania na zamek do Niepołomic. Co do tego, który to był król, to już zgody nie ma, a że wielu królów urządzało tu polowania i sam zamek do dziś raczy podobnymi legendami, to i ta jest jak najbardziej prawomocna. A więc jechał ten król, jakiś, z żoną, królową, a ta na popasie, zsiadłszy z konia, wykrzyknęła: podłe węże, jakoby nadeptując na węża. Stąd podobno pochodzi nazwa wsi Podłęże.

W rzeczywistości pierwsze wzmianki o wsi, datujące się na 1242 rok, mówią o wsi Podlanze. Wtedy to fundator klasztoru benedyktynek w pobliskich Staniątkach wymienił ją na Woźniki koło Wadowic. Podłęże wchodziło w skład klasztoru aż do początku XX wieku.

Dziś Podłęże graniczy ze Staniątkami i niepołomicką specjalną strefą ekonomiczną, a zamieszkuje je ponad dwa tysiące ludzi.

Album ten nie jest jednak o ludziach i o tym jak żyją w tym miejscu. To rzecz o inspiracji, którą można znaleźć, i należy szukać w moim mniemaniu, w najbliższym otoczeniu, o czym doskonale wiedzą w Domu Kultury Inspiro, za którym niesie się fama na całą Polskę.

Mnie interesowały szczególnie aspekty krajobrazu, czasem swojskiego, a czasem egzotycznego, momentami trochę surrealistycznego, miejsca, w którym sam z rodziną żyję.

Podłe Węże, Michał Amerek, 2016, wydanie własne, A4 poziom, 40 stron / zdjęć, twarda oprawa.